Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roślina miesiąca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą roślina miesiąca. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 sierpnia 2017

Cienisty świat funkii

Nie mogłam wybrać lepszego tematu na dziś, może zadziałała podświadomość... Jest godz. 21:30, a termometr na zewnątrz uparcie wskazuje 27 C i ani myśli drgnąć. Po 35 C w ciągu dnia to i tak duża ulga. Dlatego temat o funkiach - królowych cienistych zakątków - będzie w sam raz. Słowo cienisty, w kontekście dzisiejszej temperatury, nabiera bardzo przyjemnego znaczenia.

Wyobraźcie sobie wysokie drzewa zapewniające cień w upalne dni lub rabatę wzdłuż ceglanego muru obrośniętego bluszczem, brzeg cicho szemrzącego strumyka lub ogród japoński... W każdym z tych miejsc dzisiejsza bohaterka, będzie doskonale się czuła. Ba! Posadzona umiejętnie i w grupie stanie się prawdziwą ozdobą cienistego zakątka.

Nie tylko dzisiejsza, wysoka temperatura skłoniła mnie do napisania tekstu o tych długowiecznych i ciekawych roślinach. Ostatnio odnoszę wrażenie (może mylne?), że funkie spowszechniały nam tak bardzo, że przestajemy je zauważać i doceniać. Możliwe, że dzieje się tak, bo są łatwo dostępne i to w ogromnej ilości odmian. Ich uprawa nie przysparza większych kłopotów i dlatego są często spotykane w przydomowych ogrodach. Dziś postaram się trochę odczarować funkie i podpowiem, jak z udziałem tych pięknolistnych roślin, stworzyć spójnie kolorystycznie rabaty lub w ciekawy sposób zaaranżować cienisty zakątek z ich udziałem. Zapraszam.


NA POCZĄTEK TROCHĘ INFORMACJI

Funkia (łac. Hosta) należy do roślin z rodziny szparagowatych. Jej ojczyzną jest Azja Wschodnia. Należy do jednych z najdłużej uprawianych roślin na ziemi. Już 2000 lat temu uprawiali ją Chińczycy do wyrobu leków. W Japonii jada się jej młode pędy i liście (substytut szparagów i szpinaku). W internecie bez problemu znajdziecie przepisy na gołąbki zawijane w liście funkii. Ciekawostką jest fakt, że w XIX wieku, mniej więcej w tym samym czasie, odkryło i opisało ją dwóch różnych botaników. Jeden naszą bohaterkę nazwał Funkią, drugi Hostą. Dziś obie nazwy funkcjonują łącznie.

Funkie lubią miejsca cieniste i półcieniste, z lekko wilgotnym podłożem. Między innymi dlatego należy sadzić je w cieniu wysokich drzew i w pobliżu strumieni, stawów i oczek wodnych. Funkiom należy zapewnić lekko kwaśne podłoże, zasobne w składniki pokarmowe. Lubią nawożenie organiczne: obornikiem lub kompostem. W głębokim cieniu słabiej kwitną, a odmiany o dwukolorowych liściach słabiej się wybarwiają. Posadzone w pełnym słońcu cierpią. Ich piękne liście dostają oparzeń i pokrywają się brzydkimi brązowymi plamami. W skrajnych przypadkach roślina ginie. Przy wybieraniu miejsca dla funkii warto kierować się dwoma zasadami: im więcej słońca, tym bardziej wilgotne musi być podłoże oraz im ciemniejsze liście ma roślina, tym bardziej zacienione stanowisko jej wybieramy. 

Funkie występują w bardzo wielu odmianach. Różnią się nie tylko kolorem, kształtem, fakturą i unerwieniem liści, ale również wielkością rozety i wysokością samej rośliny. Występują funkie miniaturowe (o średnicy rozety do 15 cm), małe (do 30 cm), średnie (do 60 cm), duże (do 75 cm), bardzo duże (do 90 cm) i ogromne (powyżej 90 cm). Osiągają wysokość od 15 do 150 cm. Jest w czym wybierać. Jakby tego było mało, co roku w szkółkach pojawiają się nowe odmiany. Od niedawna na polskim rynku, dostępne są funkie, które tolerują miejsca nasłonecznione.

kwiat hosty

Funkie to nie tylko piękne liście. Również dzwonkowate kwiaty w kolorze białym lub jasnofioletowym są pełne uroku. Funkie zakwitają w lipcu i sierpniu, a ich kwiaty ułożone są na wysokiej łodydze i wznoszą się kłosami nad rozetą liści. Niektóre pachną. Rozmnażanie host nie jest trudne. Wystarczy wczesną wiosną lub jesienią podzielić ich kępy. Rozmnażanie z nasion nie ma sensu, rośliny z siewu nie powtarzają cech rośliny matecznej.

Hosty są roślinami długowiecznymi. Przy systematycznym nawożeniu mogą rosnąć na jednym miejscu wiele lat. Planując ich posadzenie, należy wziąć pod uwagę również fakt, że przez 6 miesięcy miejsce, w którym rosną, będzie puste. Hosty zimują pod ziemią. Po pierwszych przymrozkach tracą swoje rozety i wypuszczają je dopiero wiosną. Jeśli nie chcemy zimą mieć widoku z okien na puste rabaty, sadźmy je w towarzystwie roślin zimozielonych np. rododendronów.

Na rabatach, funkie możemy łączyć z wieloma roślinami. O to niektóre z nich: rododendrony, hortensje, paprocie, cieniolubne trawy, brunery, żurawki, liliowce, kosaćce, runianka japońska, tawułka Arendsa, języczki, tojeść kropkowana, bukszpan.

PRZYKŁADY NASADZEŃ Z FUNKIĄ W ROLI GŁÓWNEJ 


hosty pod drzewami
/fot. Sandra Letson/
Na początek rozwiązanie do dużych naturalistycznych ogrodów. Proste, wyniesione rabaty i żwirowa ścieżka. Funkie posadzono po kilka sztuk z danego rodzaju, nie przesadzając z ilością i różnorodnością odmian, by uniknąć kolorystycznego chaosu. Gdzieniegdzie dosadzono tylko kępy kosaćców i liliowców. Zwróćcie uwagę, jak doskonale ogród komponuje się z otoczeniem za ogrodzeniem. Samo ogrodzenie - prosty, ażurowy płot - jest prawie niewidoczne, "nie przeszkadza" w podziwianiu widoku. Nasz wzrok umiejętnie pokierowany linią ścieżki spokojnie podąża poza ogrodzenie, by zatrzymać się na koronach drzew w oddali. Po prostu mistrzostwo!  

hosty nad brzegiem stawu
/źródło: pinterest.com/

Funkia i brzeg strumienia lub oczka wodnego to zawsze dobre połączenie. Jeśli zależy nam na stworzeniu naturalnie wyglądających nasadzeń, nie znajdziemy do tego celu ładniejszej i równie łatwiej w uprawie rośliny. Wystarczy posadzić obok kosaćce syberyjskie i niezapominajkę błotną a uzyskamy spójną i harmonijną kompozycję roślinną. 

funkie pod drzewami, żurawki pod drzewami
/źródło: pinterest.com/
Jeśli mamy w ogrodzie cienisty zakątek z wysokimi drzewami i marzy nam się tam trochę koloru, to jak widać na powyższym zdjęciu, możemy go uzyskać, sadząc funkie o żółto wybarwionych liściach. Posadzone w towarzystwie hakonechloii, brunery, żurawek, kosaćców i paproci rozjaśnią każde, nawet najbardziej ponure miejsce. Jednak, żeby rośliny dobrze nam tam rosły i nie konkurowały z drzewami o wodę i składniki pokarmowe, należy staranie przygotować podłoże i solidnie je użyźnić. Równie ważne będzie systematyczne usuwanie opadających z drzew liści, by nie rozwinęły się choroby grzybowe.
  
obrzeża rabat z host
/źródło: pinterest.com/
Hosty świetnie nadają się do obsadzania obrzeży rabat. Najciekawszy efekt uzyskamy, sadząc funkie tylko jednej odmiany, wzdłuż ścieżek, alejek i ogrodzeń oraz pod ścianami budynków.

runianka japońska, hosty, tawuła arendsa
/źródło: pinterest.com/
Na zdjęciu powyżej widzimy ciekawy efekt połączania dużych odmian funkii z runianką japońską oraz kwitnącą w tym samym czasie tawułką Arendsa. Połączenie godne zapamiętania.

hosty na rabacie

Małe i średnie odmiany host z powodzeniem można wykorzystać do zaaranżowania niewielkich rabat mieszanych. Zdjęcie powyżej przedstawia połączenie dwóch odmian funkii, o różnej wysokości, z hortensją pnącą i języczką Przewalskiego. Nic dodać, nic ująć.

funkie w doniczkach
/źródło: pinterest.com/
Sposobem na przełamanie monotonii jednogatunkowych nasadzeń jest użycie dekoracyjnej donicy. Prosty a jakże efektowny sposób! Tak lubię! Donica to również świetna metoda na walkę ze ślimakami. Większość funkii, szczególnie te o niebieskich liściach, jest przysmakiem tych mięczaków. Warto takie okazy sadzić do donic, by utrudnić ślimakom dostęp do rośliny.

PODSUMOWANIE

Na koniec pozwolę sobie na jeszcze kilka uwag. Mając tak ogromny wybór różnych odmian host, często ulegamy pokusie i kupujemy je bez opamiętania. Następnie sadzimy je obok siebie, tworząc kolorystyczny miszmasz, który przytłacza swą patchworkowatością. Tymczasem ciekawszy efekt uzyskamy, sadząc tylko kilka odmian, ale za to po kilka sztuk z danego rodzaju. W ten sposób obsadzone rabaty będą spójne i harmonijne. Przy zakładaniu rabat mieszanych dobierajcie rośliny nie tylko pod kątem ich podobnych zapotrzebowań na światło czy odczyn gleby. Zwracajcie również uwagę na barwę ich liści. Nie mieszajcie ze sobą roślin o liściach w chłodnym odcieniu zieleni z roślinami o liściach w ciepłym, żółtym i złocistym, zabarwieniu. Uniknięcie w ten sposób niepotrzebnego "zgrzytu" na rabacie. Rośliny o kontrastowym ulistnieniu sadźcie z rozwagą i na zasadzie uzyskania tylko akcentu kolorystycznego. Wiem, że to trudne. Sama ciągle uczę się tego "wyczucia". Najważniejsze, to mieć tego świadomość i inspirować się od najlepszych. Pozdrawiam.

PS. Jeśli szukasz inspiracji i lubisz czytać o ciekawych roślinach, koniecznie zajrzyj do moich wcześniejszych postów pt.: Moje roślinne odkrycia - cz. I i Moje roślinne odkrycia - cz. II.

piątek, 30 czerwca 2017

Jej Wysokość Ostróżka

Mam słabość do roślin, które kwitną wysokimi smukłymi kwiatostanami. Ostróżka ogrodowa - dzisiejsza bohaterka - jest moją ulubienicą i niekwestionowaną królową czerwcowych rabat. Za co ją uwielbiam? Przede wszystkim za kolory, w jakich występuje. Od jasnych, prawie bladych błękitów, poprzez intensywnie niebieski, na kobaltach i szafirach kończąc. Niektóre odmiany zachwycają pastelowym różem i fioletem, inne szlachetną bielą. I ta imponująca wielkość! W sprzyjających warunkach kwiatostany ostróżki mogą osiągnąć 200 cm wysokości. Prawdziwy majestat. Czy nie są czarujące?

pinterest.com
Ostróżki ogrodowe są roślinami krótkowiecznymi. Mniej więcej po 5 latach kończą swój żywot. Jest jednak sposób, by nieprzerwanie ciszyć się ich urokiem przez wiele, wiele lat. Wystarczy, co trzy lata, odmładzać je, wykonując wczesną wiosną, podział ich kęp. Tylko niektóre z odmian ostróżek można rozmnażać przez nasiona (grupa Pacific i Belladonna). W pozostałych przypadkach najskuteczniejszym sposobem rozmnożenia jest podział kęp, który w pełni gwarantuje powtórzenie cech rośliny matecznej.

Jak uprawiać i pielęgnować ostróżki?

Ostróżki kochają słońce! W półcieniu też będą rosły, ale nie osiągną tak imponujących rozmiarów. Poza tym brak dostatecznej ilości słońca powoduje, że roślina brzydko się wyciąga do góry i później pokłada. Za żyzną, bogatą w składniki pokarmowe i lekko wilgotną ziemię, ostróżki odwdzięczą się pięknie wybarwionymi i okazałymi kwiatostanami. Nie sadźmy ich jednak zbyt gęsto, bo mogą zachorować na mączniaka prawdziwego. Idealnym stanowiskiem będą miejsca lekko przewiewne. Ostróżki, z racji swojej wysokości, pięknie prezentują się posadzone przy ścianach budynków i przy ogrodzeniach lub z tyłu rabat bylinowych. Lubią towarzystwo innych roślin m.in.: tojadów, rudbekii, krwawników, naparstnic, floksów, bodziszków. W naszym klimacie są roślinami mrozoodpornymi. 


Łodygi ostróżek są w środku puste i przez to bardzo kruche. Większy deszcz, silniejszy podmuch wiatru, a nawet nieostrożna pielęgnacja, mogą spowodować ich złamanie. Dlatego też warto pędy kwiatowe ostróżek podpierać. Tyczki może i są niezbyt estetyczne, ale w przypadku ostróżek często konieczne. 

Kwiaty ostróżki mogą być pojedyncze lub pełne, z białym, brązowym lub czarnym oczkiem w środku. Polska nazwa rośliny pochodzi od charakterystycznej ostrogi, w której kryje się przywabiający owady nektar. Natomiast łacińska nazwa ostróżki - Delphinium - ma dwa tłumaczenia. Pierwsze pochodzi od greckiego słowa "delphinus" czyli delfin i nawiązuje do kształtu pąków rośliny, łudząco przypominających nos delfina. Drugie - od słowa "delphinion" - ostroga. Które tłumaczenie jest prawidłowe, trudno dociec. Oby dwa wydają się prawidłowe.


Dla uzyskania silniejszych i większych kwiatów ogrodnicy zalecają, by ograniczyć ilość kwitnących pędów ostróżki do maksymalnie 7, a w przypadku młodej rośliny, do 2. Przyznam się Wam, że nigdy nie miałam sumienia do redukowania kwiatostanów. Są przecież tak piękne. Nigdy żadnego z nich, z tego powodu, nie usunęłam. 

Po przekwitnięciu, ostróżki warto przyciąć 10 cm nad ziemią, by ponownie zakwitły jesienią. Nie będzie to, co prawda kwitnienie tak obfite, jak latem, ale nawet pojedynczy pęd, na październikowej rabacie, kiedy już niewiele roślin kwitnie, będzie cieszył oczy. 


Ostróżki ponoć są przysmakiem ślimaków. Nie mogę tego potwierdzić, ponieważ w moim ogródku nie zaobserwowałam na ostróżkach śladów żerowania tych obrzydliwych mięczaków. Co innego kukliki i sałata, które corocznie padają ofiarą żarłocznych ślimaków nagich. Z dwojga złego wolę już, żeby wcinały sałatę 😉.

Ostróżki są roślinami trującymi i można sporządzić z nich wywary i wyciągi do ekologicznego zwalczania larw chrząszczy, gąsienic bielinków, much, moli i innych podobnych robali. Żeby jednak sporządzić wywar z ostróżek, trzeba je ściąć, gdy pojawią się pąki kwiatowe. Hm... Nie wiem jak Wy, ale ja nie mogłabym ściąć kwiatów ostróżce, nawet by pozbyć się robactwa. Jest tyle innych substancji przeznaczonych do zwalczania szkodników, że na szczęście nie trzeba poświęcać tych pięknych roślin. Zgodzicie się ze mną? 

 fot. Erin Benzakein                                                                               fot. F. Strauss
Ostróżki niezastąpione są w ogrodach wiejskich. Pięknie prezentują się również na wysmakowanych rabatach w stylu angielskim. Nawet w nowoczesnych, minimalistycznych ogródkach świetnie się odnajdą w połączeniu np. z trawami. Niższe odmiany ostróżek, dorastające do 60-90 cm wysokości, można śmiało uprawiać w pojemnikach np. na balkonie lub tarasie. Poza tym ostróżka nadaje się na kwiat cięty. Ważne, by kwiaty przeznaczone do wazonu, ściąć w momencie, gdy pąki kwiatowe rozwiną się tylko w dolnych partiach, a reszta będzie jeszcze cała w pączkach. Dłużej postoją w wazonie.

I co powiecie o Jej Wysokości Ostróżce? Czy można oprzeć się temu błękitowi? 

środa, 29 marca 2017

Kosaciec żyłkowany (Iris reticulata)

W cyklu "Roślina miesiąca" przedstawiam wam uroczego kosaćca żyłkowanego odmiany 'Katherine Hodgkin'. Jest jedną z najpiękniejszych roślin kwitnących w marcu.


Nasz marcowy bohater jest rośliną cebulową pochodzącą z Kaukazu. Dorasta do niewielkich rozmiarów (max. do 15 cm). Z jednej cebulki wyrastają tylko dwa długie, smukłe liście, które rozpoczynają wzrost w czasie kwitnienia i rośną dalej po przekwitnięciu kwiatostanu. Kosaciec żyłkowany zasycha na przełomie czerwca - lipca. Znika wtedy zupełnie z powierzchni ziemi. Jest to naturalne zjawisko, które oznacza przejście rośliny w stan spoczynku. Długość kwitnienia uzależniona jest od pogody. W sprzyjających warunkach tj. przy chłodnej i suchej pogodzie może kwitnąć nawet 6 tygodni.


Najładniej prezentuje się posadzony w grupach. Będzie ozdobą każdego ogrodu skalnego, czy rabat bylinowych. Można go również sadzić do płytkich donic i mis. Lubi stanowiska ciepłe, słoneczne lub półcieniste wiosną i lekko zacienione latem. Dlatego też warto sadzić je w pobliżu krzewów. Kosaćce żyłkowane wymagają przepuszczalnej, żyznej gleby, o odczynie obojętnym. Na ziemiach ciężkich wymagają drenażu podłoża. U mnie rośną w sąsiedztwie krzewuszki, gdzie wczesną wiosną mają pełne słońce, a latem są ocieniane przez krzew. Rosną w ziemi piaszczystej, ale wyściółkowanej korą. Ściółka chroni je przed mrozem zimą i przed nadmiernym wysychaniem podłoża w okresie wiosennym, kiedy to wymagają sporej ilości wilgoci.


Kosaćce żyłkowane sadzimy do gruntu jesienią, na głębokość 7-8 cm. Rozmnażamy podobnie, jaki inne rośliny cebulowe, przez oddzielnie cebulek przybyszowych. Robimy to czerwcu. Wykopujemy ich cebule z ziemi, oczyszczamy i przechowujemy w suchym miejscu aż do września, kiedy to ponownie sadzimy je do ziemi. Najlepiej przechować je w skrzyneczkach lekko przysypane odkwaszonym torfem. Kosaćce żyłkowane nawozimy jesienią poprzez wymieszanie ziemi z kompostem oraz wiosną już po zakończeniu kwitnienia, nawozem do pomidorów lub siarczanem potasu.

Inne odmiany kosaćca żyłkowanego:


Jeśli interesują cię inne rośliny kwitnące wczesną wiosną na moim blogu znajdziesz informacje o ciemierniku białym oraz ranniku zimowym - pierwszych roślinach zwiastujących nadejście wiosny. Zapraszam.

czwartek, 9 lutego 2017

Rannik zimowy (Eranthis hyemalis)

Kalendarz od kilku dni nieubłaganie wskazuje, że mamy już miesiąc luty. Zatem czas najwyższy przedstawić roślinę tego miesiąca. Jest nią niewielka bylina o żółtych, wesołych kwitach - rannik zimowy.

Eranthis hyemalis


Rannik należy do rodziny jaskrowatych. Nie jest gatunkiem rodzimy, ale dobrze rośnie w naszym klimacie. W czasie łagodnych zim zakwita już na przełomie lutego i marca, często wśród zalegającego jeszcze śniegu. Ze śniegiem radzi sobie w niezwykły sposób. Jego kwiaty wydzielają ciepło i topią śnieg - dzięki czemu roślinie łatwiej jest pokonać drogę ku górze. Jak wspomniałam wcześniej rannik zimowy jest niewysoką rośliną (ok. 15 cm), a jego kwiaty osiągają średnicę 3 cm. Dlatego też najlepiej prezentuje się posadzony w grupach. Tworzy wtedy malownicze żółte plamy.

Eranthis hyemalis

Ta urocza roślina nie ma zbyt wygórowanych wymagań. Preferuje słoneczne lub lekko zacienione stanowiska. Dobrze się czuje pod wysokimi drzewami liściastymi, które wczesną wiosną pozbawione jeszcze liści, nie zacieniają rabat. Ranniki lubią glebę próchniczą, luźną, lekko wilgotną, o odczynie obojętnym. Ich bulwki sadzimy na głębokość 4 - 8 cm. To ważne, bo jeśli posadzimy je zbyt płytko, to wyschną lub wymarzną, jeśli za głęboko - będą słabo rosły i kwitły. Aby nie popełnić błędu przy ich sadzeniu najlepiej kierować się zasadą dotyczącą sadzenia roślin cebulowych, które sadzimy na głębokość będącą trzykrotnością wysokości danej cebuli. W przeciwieństwie do większości roślin ranniki nie lubią wysokich temperatur. Optymalna to ta nie przekraczająca 10ºC. W wyższych temperaturach szybko przekwitają. Ranniki rozmnażamy przez podział bulw. Robimy to, co 2 -3 lata, w chwili zasychania ich liści i od razu sadzimy na nowe miejsce. Taki podział jest konieczny by roślina zachowała zdolność mnożenia się.

Bohater tego wpisu z łatwością się rozsiewa, i jak to zazwyczaj bywa w takich przypadkach, wyrasta nie zawsze tam gdzie byśmy tego chcieli. Dlatego też warto zbierać jego nasiona i wysiewać w miejscach, które to nam odpowiadają. Część naziemna rannika zamiera około maja. Jest to naturalny okres spoczynku rośliny. W okresie letnim nie pozostaje po niej żaden widoczny ślad. Warto uwzględnić tę jego cechę przy planowaniu nasadzeń, by w okresie letnim nie mieć np. na rabacie pustego placu. Ranniki najlepiej prezentują się w otoczeniu innych roślin wcześniej wiosny tj. przebiśniegów, krokusów, przylaszczek, cebulic czy ciemierników, którym poświeciłam styczniowy wpis z cyklu "Roślina miesiąca". Są niezbędnym akcentem kolorystycznym w ogrodach naturalistycznych, czy założeniach parkowo-leśnych. Świetnie prezentują się również na skalniakach.


Ranniki poza swoimi niewątpliwymi walorami estetycznymi mają jeszcze inną ważną cechę. Są roślinami miododajnymi. Zapewniają dostęp do nektaru i pyłku pierwszym przebudzonym owadom. Rzecz nie do przecenienia dla każdego ogrodnika. Na koniec ważna informacja - rannik zimowy jest rośliną trującą.

środa, 25 stycznia 2017

Ciemiernik biały (Helleborus niger)

Rośliną miesiąca stycznia bezapelacyjnie zostaje: ciemiernik biały.

Helleborus niger

Poznajcie ciemiernika białego. Zakwita, kiedy inne rośliny ani myślą choćby wychynąć z ziemi. Nie straszny mu śnieg ani ujemna temperatura. Jest byliną, która swoimi białymi kwiatami i ciemnozielonymi liśćmi zdobi ogrody zimą i wczesną wiosną. 

Podstawowe informacje
  • ciemiernik biały jest rośliną zimozieloną, długowieczną, wolną rosnącą
  • osiąga 20-30 cm wysokości
  • kwiaty o średnicy ok. 7 cm na początku są białe, później różowieją, by pod koniec kwitnienia stać się zielonkawe
  • w Polsce kwitnie od stycznia do kwietnia
  • jest byliną trującą; wszelkie prace przy ciemiernikach wykonujemy w rękawicach
  • jest wytrzymały i mało wymagający.
Co lubi a czego nie znosi?
  • lubi zaciszne, lekko zacienione miejsca np. pod drzewami
  • najlepiej rośnie w próchniczej i gliniastej glebie o odczynie wapiennym
  • nie lubi przesadzania ani zruszania ziemi
  • będzie wdzięczny za stale wilgotne podłoże, które najlepiej zapewnić mu przez ściółkowanie gleby
  • latem podczas suszy wymaga systematycznego podlewania
  • chętnie rośnie w sąsiedztwie powojnika alpejskiego, kaliny, wawrzynka, glicynii, cebulicy syberyjskiej, przylaszczki czy barwinka.
Ciekawostka
W Polsce dziko rośną dwa gatunki ciemierników: ciemiernik czerwonawy (Helleborus purpurascens) w Bieszczadach i ciemiernik zielony (Helleborus viridis) w Sudetach. Obydwa pod ścisłą ochroną. 


Helleborsus purpurascens, Helleborus viridis

Jeśli nie macie ogrodu a ciemiernik urzekł was swoją urodą i niezwykłą porą kwitnienia, to nic straconego. Zawsze możecie go hodować w donicy na balkonie lub tarasie. Dla nieposiadających balkonów lub tych co zwyczajnie nie mają czasu na doglądanie żywych roślin, też coś mam. Wizerunki ciemierników dość często wykorzystywane są do dekoracji. Co powiecie na porcelanową wazę z namalowanym ciemiernikiem lub poduchę z tym samym motywem?