poniedziałek, 28 maja 2018

Podpieramy rośliny, czyli jak samemu zrobić fajne podpory


Są takie rośliny w naszych ogrodach, które potrzebują naszego wsparcia. I tym razem nie mam na myśli troskliwej pielęgnacji a dosłownie podpieranie. Ostróżki, piwonie, młode hortensje, porzeczki itd. Mocniejszy wiatr lub obfite opady deszczu i pędy/gałązki naszych pięknych rośliny łamią się jak zapałki. Możemy łatwo temu zapobiec, stosując podpory w postaci tyczek, koszy i innych zmyślnych stelaży. Dziś chce Wam pokazać podpory, które wymyśliłam przede wszystkim do piwonii. Przez lata podwiązywałam je, stosując to, co akurat miałam na stanie; zazwyczaj był to sznurek lub drut i jakiś kijek. Wyglądało to mało estetycznie. W tym roku zmobilizowałam się i w końcu udało mi się z pomocą zaprzyjaźnionego pana z warsztatu blacharsko-lakierniczego wykonać kilkanaście podpór, które nie tylko spełniają swoją funkcję, tj. skutecznie podpierają rośliny, ale i wyglądają dużo lepiej niż moje wcześniejsze "patenty". Owszem, mogłam kupić gotowe podpory przez Internet, ale ich jakość w większości przypadków pozostawiała wiele do życzenia. Mogłam też zamówić kute u kowala artysty. Tu jakość była ok, ale cenowo niestety poza moim zasięgiem. A ponieważ potrzeba jest matką wynalazków, to postanowiłam zrobić je sama m.in. z prętów zbrojeniowych. Zapraszam na wpis, gdzie krok po kroku opowiem, jak je wymyśliłam i jak zostały wykonane.


podpory do roślin

Na początku od razu wyjaśniam, że podpory musiały spełniać szereg wymagań. Przede wszystkim niezbyt rzucać się w oczy (wybrałam kolor zielony), łatwo się rozkładać, by podczas zimowego przechowywania zajmowały mało miejsca oraz mieć regulację obwodu. Ponadto być trwałe, stabilne i estetyczne. Całkiem spore te wymagania, wiem, ale wychodzę z założenia, że jak już coś robić to raz a porządnie. Poza tym lubię rzeczy praktyczne. Do wykonania podpór zostały użyte:
  • pręty zbrojeniowe (żebrowane) o średnicy 8 mm
  • pręty stalowe gładkie o średnicy 6 mm
  • metalowe nakrętki na śruby o średnicy 8 mm
  • farba podkładowa antykorozyjna do metalu
  • farba/lakier do metalu w kolorze zielonym
Wszystkie materiały bez problemu nabędziecie w marketach budowlanych, sklepach metalowych lub na składach stali budowlanych.

SPOSÓB WYKONANIA

Pręty zbrojeniowe należy pociąć szlifierką kątową na odpowiedniej długości odcinki, które będą "nogami" naszej podpory. W moim przypadku było to 75 cm. Idealna wysokość dla piwonii. Jeśli chcecie zrobić podobną podporą, ale dla wyższych roślin, musicie oczywiście przygotować dłuższe odcinki. Długość, na jaką należy przyciąć gładki pręt stalowy, zależy od średnicy obręczy, jaką chcemy uzyskać. Na wszelki wypadek przypominam wzór na obliczenie obwodu koła.
O = 2 · π · r
O - obwód koła     π - liczba pi = 3,1415     r - promień koła

U mnie obręcze mają średnicę około 48 cm i powstały z prętów o długości 150 cm.

podpory do roślin

Jeśli wasze pręty, tak jak moje, będą pokryte nalotem z rdzy, należy oczyścić je za pomocą drucianej szczotki. Można do tego celu użyć również wiertarki ze specjalną drucianą nakładką. Końce prętów, które będą "nogami" można zaostrzyć, by łatwiej wbijało się je w ziemię, ale nie jest to konieczne.

Przechodzimy do najtrudniejszego etapu pracy, czyli do spawania. Jeśli podobnie jak ja, nie posiadacie spawarki, a i o samym spawaniu nie macie bladego pojęcia, radzę powierzyć tę czynność specjaliście. Ja tak zrobiłam. W zaprzyjaźnionym warsztacie fachowo przyspawano mi nakrętki do nóżek. Tak powstały oczka, przez które będzie można później przeciągnąć obręcz.

podpory do roślin

podpory do roślin

Aby podpory nie były banalnie "proste", górne końce nóżek zostały lekko wygięte.

podpory do roślin

Kolejnym etapem było zrobienie obręczy, a ściślej mówiąc wygięcie pręta w kształt koła. Do tego celu została użyta paleta i kilkanaście wkrętów. Na palecie został narysowany okrąg o odpowiedniej średnicy, a następnie zostały wkręcone wkręty. Im więcej ich wkręcimy, tym nasza obręcz będzie bliższa kulistemu ideałowi.


Doginamy pręt i obręcz gotowa! Teraz pozostaje już tylko zabezpieczyć wszystkie elementy przed korozją farbą podkładową, pomalować na wybrany kolor i poczekać aż wszystko dobrze wyschnie.


Podpory gotowe! Wystarczy je złożyć. Można to zrobić na dwa sposoby. "Nawlec" nóżki na obręcz i następnie wbić w ziemię nad rośliną, która wymaga podparcia. Lub wbić same nóżki w podłoże i następnie przeciągnąć przez oczka obręcz. Od razu uprzedzam, pierwszy sposób łatwiejszy. Nóżek możemy użyć trzech lub czterech, możemy wbijać je prostopadle do podłoża lub pod kątem. Jak nam się podoba.  A obręcz jest na tyle elastyczna, że dość łatwo możemy regulować wielkość obwodu. Czy to nie jest genialne? Chyba opatentuję te podpory 😉. Nie bez znaczenia również jest fakt, że przed zimą po prostu rozłożę je na części i przechowam do kolejnego sezonu. Stelaży zespawanych na stałe, nie miałabym gdzie przechować. Zajmowałyby zbyt dużo miejsca.

podpory do roślin

podpory do roślin
hortensja bukietowa w stalowych objęciach 

podpory do roślin
zielony kolor to był dobry wybór!

Na pewno interesuje Was koszt wykonania takich podpór. 10 podpór (każda z 4 nóżkami) to wydatek 65 - 70 zł za materiał plus robocizna. Jeśli większość pracy wykonacie własnoręcznie, to przyjdzie Wam zapłacić tylko za samo spawanie. A to też nie są duże pieniądze. Za 15 minut pracy spawacza zapłaciłam 30 zł. Interes życia! Stelaże wykorzystałam nie tylko po piwonii. Jak sami widzicie na zdjęciach powyżej, użyłam ich do dwa lata temu posadzonej hortensji bukietowej (we wrześniu będzie mi łatwiej podwiązać jej kwiatostany) oraz do ostróżek, które lada moment zaczną kwitnąć. Mam nadzieję, że tak zabezpieczone oprą się silnym podmuchom wiatru oraz rzęsistym deszczom.

Do miłego!

PS. W tym miejscu pozwólcie, że podziękuję swojemu zaprzyjaźnionemu mechanikowi. Łukasz, bez twojej pomocy ten post nigdy by nie powstał! Jestem twoją dłużniczką.  

środa, 9 maja 2018

Miejsce, w którym czas się zatrzymał

Z wizytą w Muzeum Wsi Lubelskiej

skansen, Lublin, studnia
studnia z Błażka (1870-1890);

W połowię kwietnia z grupą znajomych fotografów (pozdrawiam Was serdecznie) wybrałam się do Lublina. Ponieważ nie samym fotografowaniem lubelskiej starówki człowiek żyje, znaleźliśmy również czas, by zwiedzić Muzeum Wsi Lubelskiej. A wierzcie mi, jest tam co oglądać! Skansen zajmuje powierzchnię 27 ha, trzeba więc zarezerwować sobie na zwiedzanie minimum 2-3 godz. Pogoda nam wyjątkowo sprzyjała, a wiosenny anturaż dodawał temu miejscu niebywałego uroku. Zapraszam na wcale niekrótki spacer fotograficzny po Muzeum Wsi Lubelskiej 😉.

NA POCZĄTEK KILKA SŁÓW O SKANSENIE

Muzeum Wsi Lubelskiej położone jest w malowniczej dolinie rzeki Czechówki. Lekko pagórkowaty teren skansenu i rzeka jest niewątpliwym atutem tego miejsca. Uczciwie przyznaję, że to najładniejszy skansen w Polsce, z tych, które oczywiście dotychczas widziałam. I chyba największy. W najbliższym czasie planuje jeszcze odwiedzić Muzeum Wsi Radomskiej. I sama jestem ciekawa, czy wtedy zmienię swoje zdanie. Skansen w Lublinie został podzielony na kilka zróżnicowanych etnograficznie obszarów. Są to: Wyżyna Lubelska, Powiśle, Nadbuże, Roztocze, Podlasie oraz sektor dworski i - zupełne zaskoczenie - miasteczkowy. Wszystkich dociekliwych i spragnionych szczegółowych informacji odsyłam do strony Muzeum Wsi Lubelskiej, gdzie poszczególne obiekty zostały rzetelnie opisane.

WYŻYNA LUBELSKA

skansen, Lublin, chałupa, zagroda
zagroda z Urzędowa (1784)

skansen w Lublinie
okólnik gospodarczy


skansen w Lublinie, wiatrak
zagroda z Żukowa i wiatrak z Zygmuntowa 


kapliczka z Kolanówki

ROZTOCZE

skansen w Lublinie, cierkiew
cerkiew z Tarnoszyna

zagroda z Teodorówki 

kapliczka z Korytkowa Dużego

ZESPÓŁ DWORSKI

skansen w Lublinie, dwór
dwór z Żyrzyna (poł. XVIII w.)

skansen w Lublinie, dwór
ogród na tyłach dworu

skansen w Lublinie, brama zakopiańska
brama z Łańcuchowa w stylu zakopiańskim (1903-1904)

POWIŚLE

W tym miejscu muszę się Wam do czegoś przyznać. Najzwyczajniej w świecie w ten rejon skansenu nie dotarłam. Od czego jednak ma się przyjaciół, którzy udostępnili mi na potrzeby tego wpisu swoje zdjęcia. Bardzo im za to dziękuję. 

skansen w Lublinie, Powiśle
foto. Adam Haniszewski

skansen w Lublinie, Powiśle
foto. Adam Haniszewski

MIASTECZKO PROWINCJONALNE EUROPY ŚRODKOWEJ

Jak przeczytałam na stronie Muzeum, miasteczko zostało zaprojektowane "według planu charakterystycznego dla małych miast południowo – wschodniej Polski z końca lat trzydziestych XX wieku". A sam układ przestrzenny zgodny jest z tradycją europejską i został oparty na prawie magdeburskim. Spacerując wzdłuż rynku ze studnią i uliczkami tego małego miasteczka możemy obejrzeć m.in.: zakład fryzjerski, pracownię krawiecką, gabinet dentystyczny, pocztę i wiele innych ekspozycji. Więcej informacji z tej części skansenu znajdziecie na stronie muzealnego miasteczka.


skansen w Lublinie
rynek ze studnią


pracownia krawiecka, zakład fryzjerski i piwiarnia




U PODNÓŻA MIASTECZKA...

skansen w Lublinie
rzymskokatolicki kościół z Matczyna


skansen w Lublinie
lapidarium cmentarne z bramą

NADBUŻE I PODLASIE

Sektory poświęcone Podlasiu i Nadbużu dopiero są urządzane i na razie, nie można jeszcze zwiedzić wnętrz znajdujących się tam obiektów. Warto jednak zapuścić się również i w tamte okolice, choćby z uwagi na niewątpliwe walory krajobrazowe tej części skansenu, gdzie rzeka Czechówka malowniczo płynie niewielką doliną. 

foto. Edyta Białkowska
Oczywiście to tylko niewielki wycinek tego, co możecie zobaczyć w Muzeum Wsi Lubelskiej. Chałup, zagród, kapliczek i obiektów sakralnych jest tam dużo więcej. Cieszy również fakt, że skansen wzbogaca swoje zasoby i pozyskuje  nowe obiekty. Widać to choćby po ilości ekip budowlanych na terenie skansenu oraz ilości budynków, w których trwają prace mające na celu udostępnienie zwiedzającym ich wnętrz. Muzeum zadbało również o atrakcje dla najmłodszych. Na terenie skansenu hodowane są liczne zwierzęta. W zagrodach trzymane są m.in.: konie, kozy, króliki, owce oraz liczne ptactwo domowe i dzikie. Warto również na bieżąco śledzić stronę muzeum, gdzie w zakładce "aktualności" zamieszczane są informacje o organizowanych na terenie skansenu wydarzeniach i tym samym swoją wizytę w tym miejscu urozmaicić ciekawą atrakcją np. pokazem wiosennej orki, przejażdżkami wozami, czy nocnymi bajaniami. 

sklep z pamiątkami
W tym miejscu zakończę swoją fotorelację ze skansenu i pożegnam się z Wami moim ulubionym zdjęciem z tego urokliwego miejsca. Tak chce je właśnie zapamiętać. Bielona ściana, strzecha i małe okienko. Obrazek świata i życia, które odeszły już dawno temu. Dziś wydaje nam się sielski, ale wystarczy pomyśleć, jak trudne musiało być życie ówczesnych ludzi żyjących na wsi, by ten prosty kadr nabrał zupełnie innego znaczenia. Do miłego!

skansen w Lublinie

czwartek, 12 kwietnia 2018

Syndrom wyposzczonego ogrodnika


OBJAWY (występują tylko w okresie zimowym)

  • blada skóra będąca efektem niezbyt częstego przebywania na świeżym powietrzu i ogólnie brakiem samego słońca,
  • częste i tęskne wyglądanie przez okna,
  • wyraźnie odczuwalny deficyt koloru zielonego objawiający się napadowym kupowaniem w centrach handlowych i dyskontach kwitnących roślin,
  • częste wychodzenie do ogrodu pod byle pretekstem a tak naprawdę uparte szukanie oznak wiosny, choćby wszędzie zalegał śnieg a ulepiony miesiąc wcześniej bałwan, nadal wyglądał niezaprzeczalnie świeżo,
  • kompulsywne ostrzenie nożyc i sekatorów, by - jak nadejdzie wiosna - były ostre jak brzytwa,
  • nieustanne przeglądanie fachowej prasy i książek o tematyce ogrodowej i wpadanie w panikę, kiedy skończą się zakładki,
  • zaczerwienienie i łzawienie oczu będące efektem długotrwałego oglądania "Mai w ogrodzie" i "Roku w ogrodzie",
  • ciągłe marudzenie "no, kiedy w końcu przyjdzie ta wiosna",
  • totalne szczęście na widok pierwszego kwiatka ciemiernika lub przebiśniegu,
  • zamawianie online hurtowy ilości nasion i wyobrażanie sobie, jak będzie pięknie, kiedy to wszystko wykiełkuje, a później posadzone do gruntu zakwitnie, i że w tym roku to już na pewno dynie nie zostaną zjedzone przez te okropne, żarłoczne ślimaki,
  • przeglądanie ofert sklepów internetowych z roślinami i denerwowanie się, że pierwsza wysyłka będzie możliwa dopiero w połowie kwietnia oraz zastanawianie się, co ze sobą zrobić do tego czasu,
  • zaanektowanie wszystkich parapetów okiennych w domu lub mieszkaniu (a nawet tych na klatce schodowej) i ustawienie na nich pojemników z wysianymi nasionami oraz zrywanie się w środku nocy z okrzykiem "w co jak to wszystko teraz przepikuję?!",
  • widoczne nasilenie objawów w okolicach lutego i marca.

Brzmi znajomo? Ile z powyższych objawów właśnie zdiagnozowaliście u siebie? Aż tyle?! Spokojnie. Nie musicie iść do lekarza ani tym bardziej wzywać pogotowia. Serio. Wszystko minie w pierwszy słoneczny i ciepły weekend roku, kiedy to ze szczęściem i lekkim obłędem w oczach, będzie można rozpocząć WIOSENNE PORZĄDKI w ogrodzie.

LECZENIE (możliwe, acz daremne)

Leczyć objawowo. Zachować umiar i godność w swoim szaleństwie. Łagodzić skutki, najlepiej wynajdując sobie ciekawe i absorbujące prace domowe np. remont ekstremalny (zwyczajny, może okazać się za słaby 😉). I przede wszystkim nie popadać w chandrę, bo wiosna zawsze - ale to zawsze! - w końcu nadchodzi, kończąc tym samy wielomiesięczne ogrodowe poszczenie.

UWAGA, WAŻNE!

W pierwszych dniach upragnionej wiosny łatwo popaść z jednej skrajności w drugą. Nie należy gwałtownie rzucać się w wir prac ogrodowych. Skutki mogą być dotkliwe (ból mięśni wszelakich, również tych, o których istnieniu się zapomniało, łupanie w krzyżu, nadwyrężenie ścięgien, ból głowy, na który nawet tabletki Goździkowej nie pomogą oraz liczne odciski i bąble na dłoniach). Żeby nie było, że nie ostrzegałam!

porządki w ogrodzie
grabienie, porządkowanie rabat, nawożenie kompostem; praca wre

PRZYPADEK BEZNADZIEJNY, CZYLI JA WE WŁASNEJ OSOBIE

Jak zapewne już się domyślacie, wszystkie opisane powyżej objawy "Syndromu Wyposzczonego Ogrodnika" zaobserwowałam u siebie. Ba! Doszłam do wniosku, że jestem przypadkiem "beznadziejnym", bo przecież jakby mało było tego wszystkiego, to jeszcze prowadzę bloga o tematyce - a jakże! - ogrodowej. Nie zastosowałam się również do własnej rady, tej o nie "rzucaniu się gwałtownie w wir prac ogrodowych". W pierwszy nadarzający się weekend dzielnie "leżałam na glebie", jak to ze śmiechem określiła moja sąsiadka. Wyjaśniam. "Leżenie" w użytym zwrocie oznacza całodniowe prace z nosem przy ziemi, w pozycji kucznej lub wręcz na kolanach. Efekt? Łatwy do przewidzenia.

SOBOTA WIECZÓR (po całym dniu tyrania w ogródku)

Gorąca kąpiel, bo właśnie zaczęły dawać o sobie znać, pierwsze objawy "opóźnionej bolesności mięśni", potocznie nazywanej "zakwasami". Rozpaczliwe poszukiwanie w apteczce maści przeciwbólowej, by wysmarować się od stóp po szyję i by tym samym, zwiększyć swoje szanse na samodzielnie podniesienie się rano z łóżka, bez konieczności angażowania drugiej osoby. Uzupełnienie ilości płynów w organizmie (jakiś litr wody mineralnej), bo w ciągu dnia oczywiście byłam tak pochłonięta grabieniem, przycinaniem itd., że zupełnie zapomniałam o podstawowych potrzebach fizjologicznych. Na więcej zabiegów reanimacyjnych, zwyczajnie nie miałam już siły. Padłam na twarz.

NIEDZIELA 

Powtórka z rozrywki. Z tą różnicą, że jakby wolnej. Wolniej, bo ręce miałam jakieś takie zesztywniałe, a podnoszenie z kolan, odbywało się już nie tak sprawne, jak dzień wcześniej. Mało tego. W pewnym momencie dnia schylam się, następnie prostuję i słyszę stęknięcie. Rozglądam się, szukając źródła tego "zbolałego" dźwięku. Nikogo w koło. Skonsternowana dochodzę do jedynego, możliwego wniosku. Ups. To mnie wyrwało się owo stęknięcie. Ciało protestuje, a jest jeszcze tyle do zrobienia! Trudno, jeszcze chwilkę popracuję... Jakoś dam radę. Ta chwilka oczywiście przeciąga się w godzinę albo nawet dwie. W końcu, kiedy naprawdę czuję, że dalej nie dam już rady, bo narzędzia wypadają mi z rąk; i gdy przez dobre 5 minut bezrozumnie gapie się na sekator, zupełnie nie mogąc sobie przypomnieć, po co go trzymam w dłoni - postanawiam zakończyć pracę. Prostuję obolałe plecy. Podnoszę oczy na ogród. Rozglądam się i... spływa na mnie niczym balsam, błogość i czysta radość. Siadam. Podziwiam wiosnę, wysprzątany ogród i czuję satysfakcję z dobrze wykonanej pracy. I, mimo że wszystko mnie boli, czuję się szczęśliwa. Tak szczęśliwa, jak dawno nie byłam. Nie samą pracą przecież żyje ogrodnik; trzeba znaleźć również chwilę, by się nim zwyczajnie... pozachwycać.

Do miłego, moi drodzy Ogrodnicy!

dereń, irys żyłkowany, agrest
nareszcie wiosna!

PS Fakt, że nie jestem osamotniona w tym szaleństwie, jakim są wiosenne porządki w ogrodzie, jest naprawdę bardzo pocieszający 😉. Bo nie jestem, prawda?

czwartek, 29 marca 2018

Niezbędnik ogrodnika # 5

ILUSTROWANY PORADNIK OGRODNICZY

BEZPŁATNE MATERIAŁY DO POBRANIA I WYDRUKU

W tym miesiącu jestem równie spóźniona co wiosna. Marzec praktycznie ma się już ku końcowi, a ja dopiero publikuję kolejną odsłonę Niezbędnika. W przeciwieństwie do wiosny mam jednak dobre wytłumaczenie. Uziemiło mnie przeziębienie i to skutecznie. Prawie dwa tygodnie wyjęte z życiorysu. No, ale już jestem. W piątej odsłonie Niezbędnika przygotowałam dla Was listę Prac ogrodowych do zrobienia w marcu oraz Terminy i zasady cięcia hortensji. Zapraszam do lektury i darmowego pobierania materiałów.




TERMINY I ZASADY CIĘCIA HORTENSJI

Hortensje niezmiennie od kilku lat cieszą się dużą popularnością i są bardzo często spotykanymi krzewami w naszych ogrodach. Cięcie jest podstawą formą pielęgnacji tych uroczych krzewów, a marzec to najlepszy miesiąc na przeprowadzenie tego zabiegu. Ja swoje hortensje bukietowe i drzewiaste już przycięłam.

Dlaczego warto ciąć na wiosnę hortensje bukietowe i drzewiaste? 

Dzięki cięciu uzyskamy większe kwiaty, a sam krzew będzie ładniejszy i foremniejszy w pokroju. Niecięte hortensje również zakwitną, ale ich kwiaty będą drobniejsze a sam krzew, z roku na rok, będzie po prostu wyższy. Jeśli chcemy cieszyć się dużymi kwiatostanami, to cięcie jest koniecznością. Nie tniemy natomiast hortensji ogrodowej i piennej. Tutaj czynności pielęgnacyjne właściwie ograniczają się tylko to usuwania przekwitłych kwiatostanów. Poniższą tabelę przygotowałam na podstawie artykułu autorstwa mgr inż. Joanny Sadowskiej pt. "Cięcie hortensji. Jak i kiedy przycinać hortensje?". 

kiedy przyciąć hortensje?
POBIERAM - TABELA IX

przeczytaj także: Niezbędnik ogrodnika # 1
przeczytaj także: Niezbędnik ogrodnika # 2

PRACE OGRODOWE W MARCU

Kolejna strona Niezbędnika to lista prac do wykonania w ogrodzie w marcu. W tym roku z racji ciągle niesprzyjającej aury większość tych czynności trzeba będzie wykonać w kwietniu. Tak też bywa. Nie stresujcie się, jeśli czegoś nie zdążycie zrobić w danym miesiącu. To pogoda tak naprawdę dyktuje nam co i kiedy możemy zrobić w ogrodzie. Żadne listy, choć pomocne, nie zastąpią w tej kwestii naszego zdrowego rozsądku. Zasady znacie. Kto chce klika i pobiera stronę do wydruku. 
co robimy w ogrodzie w marcu?
POBIERAM - TABELA X
przeczytaj także: Niezbędnik ogrodnika # 3
przeczytaj także: Niezbędnik ogrodnika # 4


Tych z Was, którzy są tu po raz pierwszy, informuję, że strony Niezbędnika stworzyłam w wygodnym formacie PDF i najlepiej drukować je na papierze w formacie A4. Nie krępujcie się i pobierajcie do woli. 

PS. Czy dołączyliście już do mnie na Facebooku i Instagramie? Jeśli nie, to serdecznie zapraszam. Zawsze będziecie mile widziani. 

poniedziałek, 5 marca 2018

Prosty sposób na ozdobienie doniczek

DIY, zrób to sam

Pomysł na dzisiejszy wpis na bloga przyszedł mi do głowy dobre dwa miesiące temu. Niestety, jak to często w życiu bywa, brakowało mi czasu na jego realizację. Dziś w końcu miałam wolne przedpołudnie. Wykorzystałam zatem panującą ciszę w domu, dobry nastrój sprzyjający kreatywności, zakasałam rękawy i wzięłam się do pracy twórczej. Jak mi to wyszło? Przeczytajcie i oceńcie sami. Zapraszam do lektury.  

POTRZEBNE MATERIAŁY I NARZĘDZIA

  • doniczki lub osłonki (plastik, ceramika)
  • lakier lub farba w sprayu
  • nożyczki
  • nożyk do tapet
  • kawałek okleiny meblowej, lub foli samoprzylepnej
  • coś do rysowania (ołówek, flamaster)
  • taśma klejąca i stare gazety.

dekoracja doniczek, zrób to sam

Do dekoracji wykorzystałam najzwyklejsze osłonki z tworzywa, które kurzyły mi się od dłuższego czasu w piwnicy. Białe, z perłowym połyskiem - ogólnie nic szczególnego. Sztampa. Doszłam do wniosku, że fajnie byłoby jakoś je spersonalizować i ozdobić. Wymyśliłam sobie, że ozdobie je motywami liści w kolorze złota. A co! Jak szaleć, to szaleć 😉. 

Oczywiście Wy możecie ozdobić swoje doniczki zupełnie innym motywem np. jakiś ornament. Osoby uzdolnione plastycznie bez trudu narysują sobie każdy dowolny kształt, jaki im się zamarzy. A co z tymi mniej zdolnymi? Nie martwcie się, za chwilę podrzucę Wam pomysł, jak zrobić szablon nie będąc absolwentem akademii sztuk pięknych. W końcu ma to być proste DIY! 

ETAP I - szablon

Aby przygotować szablon z naszej okleiny meblowej lub foli samoprzylepnej potrzebujemy wzoru do odrysowania. Najszybciej jest wyszukać interesujący nas motyw w Internecie. W przeglądarce internatowej wpisujemy hasło: "darmowa grafika wektorowa" lub "darmowe cliparty", wybieramy kształt, który się nam podoba, drukujemy go i wycinamy.  Od tak wyciętego wzoru odrysowujemy kontury bezpośrednio na okleinie lub foli samoprzylepnej. Otwory szablonu wycinamy przy użyciu nożyka do tapet. To chyba najbardziej pracochłonny etap. Im staranniej to zrobimy, tym ładniejszy uzyskamy efekt. Warto się więc przyłożyć. 

A co jeśli nie mamy drukarki? Na to też mam rozwiązanie. Czystą, białą kartkę papieru przykładamy bezpośrednio do monitora komputera i odrysowujemy naszą wyszukaną w Internecie grafikę, tak jakbyś ją "kalkowali". Proste? Proste. Nie dociskajcie tylko zbyt mocno ołówka lub mazaka do kartki, by nie uszkodzić (zarysować) powierzani monitora. Trzeba to robić z wyczuciem. Dalej postępujemy, jak opisałam po wyżej.


pomysł na ozdobienie doniczek

ETAP II - malowanie

Gdy mamy już wycięty szablon, zabieramy się do przygotowania samej powierzchni doniczki (osłonki), którą najzwyczajniej w świecie należy odtłuścić, by nakładany lakier lub farba lepiej się trzymały. Ja do tego celu użyłam płynu do mycia szyb, w którego składzie znajduje się alkohol. Na tak odtłuszczoną i suchą powierzchnię naklejamy szablon, staranie dociskając go, by usunąć pęcherzyki powietrza i tym samym, by lakier lub farba nie dostała się pod okleinę, lub folię samoprzylepną. Na koniec doniczkę (osłonkę) zabezpieczamy gazetą i taśmą klejącą, by nie "zachlapać" jej farbą w miejscach, które powinny pozostać niezamalowane. 

Malowanie sprayem najlepiej wykonać na powietrzu. Jeśli nie macie takiej możliwości, to zróbcie to tak, jak ja. Osłonkę zabezpieczoną gazetami i taśmą włożyłam do pudełka kartonowego. Pudełko dodatkowo nakryłam folią (duży worek na śmieci), by drobinki lakieru niesione gazem nie rozprysnęły się mi po pokoju. Krótko mówiąc: zrobiłam taki prowizoryczny namiot. Ponadto otworzyłam okno, by zapewnić dobre wietrzenie pomieszczenia i zgodnie z instrukcją producenta sprayu, naniosłam lakier na osłonkę. Udało się. Nie pokryłam lakierem niczego poza osłonką i wnętrzem pudełka. Brawo ja!

Ponieważ nie chciałam mieć na osłonkach mocno odznaczającego się wzoru, lakier naniosłam tylko raz, cienką warstwą. Ponadto dla uzyskania ciekawszego efektu świeży jeszcze lakier lekko rozmazałam przy użyciu starej gąbki. Tak pomalowane osłonki odstawiłam na dwie godziny do przeschnięcia, po czym usunęłam zabezpieczenie z gazet oraz delikatnie oderwałam sam szablon. Oto efekt, jaki uzyskałam.

pomysł na ozdobienie osłonek


Jestem całkiem zadowolona z uzyskanego rezultatu. Osłonki zyskały drugie życie i przestały być "nijakie". Wstawiłam do nich samodzielnie ukorzenione niecały rok temu sępolie (potocznie nazywane fiołkami) i ustawiłam w widnym i widocznym miejscu, by wszyscy mogli je podziwiać 😉.

PS. Jeśli masz jeszcze chwilkę, koniecznie zobacz inne moje pomysły DIY:

środa, 28 lutego 2018

Niezbędnik ogrodnika # 4

ILUSTROWANY PORADNIK OGRODNICZY

BEZPŁATNE MATERIAŁY DO POBRANIA I WYDRUKU

designed by freepik.com


Nie planowałam kolejnej części Niezbędnika jeszcze w lutym. Tymczasem ktoś z Was, niestety anonimowo, poprosił o przygotowanie listy prac do wykonania w ogrodzie w danym miesiącu. Piszę niestety, bo nie mogę, a bardzo bym chciała, do tej osoby zwrócić się po imieniu i dać jej znać, że taką listę przygotowałam. Notabene pierwszą z wielu. Miejmy nadzieję, że pomysłodawca/pomysłodawczyni listy zajrzy niebawem na bloga i ucieszy się z przygotowanej przeze mnie ściągi. W dzisiejszym wpisie udostępniam listę prac ogrodowych do wykonania w lutym. Zdaje sobie sprawę, że to trochę późno, bo luty właśnie się kończy, ale większość z opisanych w tabelce nr VII prac można jeszcze wykonać na początku marca. Właściwie nawet trzeba przełożyć je na marzec, z uwagi na siarczyste mrozy, które ostatnio nam dokuczają.

Dla porządku jeszcze tylko przypomnę, że każdą z tabel możecie sobie pobrać i wydrukować w dowolnej momencie (zalecany format wydruku to A4). Wystarczy kliknąć w napis pod grafiką "Pobieram".
lista prac do wykonania w ogrodzie w lutym
POBIERAM - TABELA VII

przeczytaj także: Niezbędnik ogrodnika # 1
przeczytaj także: Niezbędnik ogrodnika # 2
przeczytaj także: Niezbędnik ogrodnika # 3
Następna strona z cyklu Niezbędnik ogrodnika jest poświęcona powojnikom, a konkretnie zasadom ich przycinania. Zawsze miałam z tym problem, zdarzyło mi się nie raz, nie dwa, zapomnieć, w jakim miesiącu należy je przyciąć i na jaką wysokość. A ponieważ zbliża się termin cięcia clematisów, to doszłam do wniosku, że to najlepszy moment na przygotowanie i podzielenie się z Wami kilkoma zasadami dotyczącymi prawidłowego ich przycinania.  

Tabelę stworzyłam na podstawie filmu o cięciu powojników autorstwa pana dr inż. Szczepana Marczyńskiego - autorytetu w kwestii uprawy clematisów. Filmik ten i inne poświęcone pielęgnacji pnączy bez problemu znajdziecie na YouTube. Warto je obejrzeć i przyswoić sobie wiedzę, którą dzieli się pan Marczyński. A oto i ona!
kiedy przyciąć powojniki? kiedy przyciąć clematisy?
POBIERAM - TABELA VIII


Co planuję w kolejnej części Niezbędnika?

Na pewno będzie to strona z listą prac do zrobienia w ogrodzie w marcu. Co jeszcze? Niech to będzie niespodzianką 😊. Niezmiennie zachęcam Was do "składania zamówień", w komentarzach pod wpisem, na kolejne tematy i zagadnienia, które chcielibyście, aby znalazły się w Niezbędniku.

Do zobaczenia. Na blogu, na Facebooku i Instagramie.

____________________________________________________
źródła, z których korzystałam przy opracowaniu listy prac ogrodowych:
- Kalendarz księżycowy 2018 - wydanie specjalne "Przepis na ogród",
- Porady na każdy dzień roku 2018 - wydanie specjalne "Mój piękny ogród".

poniedziałek, 19 lutego 2018

Niezbędnik ogrodnika # 3

ILUSTROWANY PORADNIK OGRODNICZY

BEZPŁATNE MATERIAŁY DO POBRANIA I WYDRUKU

designed by freepik.com

To już trzecia odsłona Niezbędnika ogrodnika i kolejna porcja fajnych materiałów do pobrania. Zgodnie z obietnicą udostępniam Wam drugą grafikę "Siejemy w lutym", tym razem - Zioła i rośliny jednoroczne. Wystarczy kliknąć i wydrukować stronę lub zapisać plik w dowolnym miejscu na komputerze lub smartphonie.
POBIERAM - TABELA IV

Co jeszcze przygotowałam dla Was w tej części Niezbędnika? 


Następne dwie strony poświeciłam nawożeniu. Przelałam na nie całą zdobytą wiedzę z zakresu nawozów z podziałem na ich rodzaje oraz terminy stosowania. Mniej ilustracji, więcej fachowej wiedzy! Myślę, że będą szczególnie przydatne dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z ogrodnictwem. Dla wieloletnich praktyków być może będą tylko usystematyzowaniem wiedzy. Zasady już znacie, zatem kto chce, to pobiera!
rodzaje nawozów
POBIERAM - TABELA V

rodzaje nawozów
POBIERAM - TABELA VI

przeczytaj także: Niezbędnik ogrodnika # 1
przeczytaj także: Niezbędnik ogrodnika # 2

designed by freepik.com


Kolejne części Niezbędnika będą ukazywał się na blogu sukcesywnie. Może już nie co tydzień, ale przynajmniej raz w miesiącu. W końcu poza Niezbędnikiem jest jeszcze tyle ciekawych tematów, które chciałabym poruszyć na blogu. Zdradzę Wam, że jak dotąd 266 osób pobrało przygotowane przeze mnie tabelki. Bardzo mnie to cieszy. Niech Wam dobrze służą. Do miłego!

PS. Zapraszam do polubienia fanpage'a "Buszując w ogrodzie" oraz do obserwowania mnie na Instagramie.
__________________________________________
Źródła, z których korzystałam:
"Wady i zalety nawozów sztucznych i kompostu" Magda Sobolewska-Bereza 
- "Kiedy i jak nawozić obornikiem" dr inż. Agnieszka Krawczyk, nawozy.eu
- "Nawozy naturalne - terminy i zasady stosowania" dr Piotr Ochal, nawozy.eu
- "Nawożenie pomiotem ptasim" dr inż. Witold Szczepaniak, agro-technika.pl
- farmer.pl/rośliny/nawozy